Gazeta Krakowska: były nauczyciel, teraz wójt, dąży do prywatyzacji szkół

19 stycznia 2015     admin     brak komentarzy     Zobaczyło: 531

To właśnie w tej miejscowości opór mieszkańców do propozycji Grzegorza Kozioła jest największy. Wójt chce w niej przekształcić w placówki niepubliczne: przedszkole oraz gimnazjum, które od 2007 roku funkcjonuje wspólnie z podstawówką, jako zespół szkół. – Sam wójt nie daje gwarancji, że te zmiany wyjdą na dobre, więc po co je wprowadzać? – pyta Marcin Pyrek, tata 3-letniej Emilki, odbierając ją z przedszkola. Placówka przeprowadziła się niedawno do nowego budynku wiejskiego, którego budowa trwała prawie 30 lat. – Teraz ktoś przyjdzie na gotowe i przejmie to, co przez tyle lat powstawało za nasze pieniądze. To budzi kontrowersje – dodaje. Córka Dagmary Dychtoń chodzi do I klasy podstawówki. Szkoła wprawdzie nadal utrzymać ma status szkoły publicznej prowadzonej przez gminę, ale kobieta jest przekonana, że na przekształceniach samego przedszkola i gimnazjum w Zbylitowskiej Górze się nie skończy. – Dlaczego wójt nie eksperymentuje w Woli Rzędzińskiej, skąd pochodzi, tylko u nas? W innych miejscowościach budowane są baseny, hale sportowe, a o naszej szkole chyba zapomnieli w gminie – denerwuje się Dagmara Dychtoń. – Jest mocno niedoinwestowana. Jeśli jeszcze przerobią ją na niepubliczną, to odejdą z niej najlepsi nauczyciele. I wtedy ja też zabiorę stąd swoje dziecko i będę posyłać do Tarnowa. Czy o to chodzi wójtowi? – pyta. Sprawa budzi ogromne emocje, o czym można było się przekonać podczas dwóch zebrań wiejskich, które odbyły się w odstępie zaledwie kilku dni. Uczestniczyło w nich kilkaset osób. Kolejne, zorganizowane już przez wójta, planowane jest na najbliższy czwartek. Podobne spotkania mają miejsce także w Błoniu, Jodłówce-Wałkach (dziś godz. 17) i Łękawce (środa, godz. 18), gdzie gmina chce przekazać w ręce prywatnych osób lub stowarzyszeń prowadzenie podstawówek. – Jeżeli nie zrobimy tych przekształceń teraz, to za kilka lat okaże się, że nie mamy już innego wyjścia, jak tylko zamknąć te szkoły. Liczba uczniów w nich dramatycznie spada i nie jest to tylko spowodowane niżem – broni się Grzegorz Kozioł. Jako przykład podaje gimnazjum w Zbylitowskiej Górze, gdzie jeszcze kilka lat temu były trzy pierwsze klasy, teraz są dwie, a jak prognozuje wójt – od wrześnie uda się uruchomić tylko jedną. – Zaledwie 45 procent uczniów z okręgu, który obejmuje to gimnazjum, czyli ze Zbylitowskiej Góry, Zgłobic i Błonia decyduje się na dalszą edukację w tej placówce. Reszta wybiera najczęściej szkoły tarnowskie. Te zmiany są po to, aby odwrócić tę tendencję – mówi Grzegorz Kozioł. – Szkoły niepubliczne mają większe możliwości otwierania nowych profili i kierunków, a nauczycielom bardziej zależy na tym, aby tych uczniów było jak najwięcej, bo to oznacza dla nich lepsze zarobki – wyjaśnia. Budynki szkół i przedszkola, które mają zostać przekształcone, nadal będą własnością gminy. Ta deklaruje stałą pomoc w remontach. Ostateczną decyzję w kwestii szkół podejmą radni podczas lutowej sesji. Józef Sadowski, prezes ZNP w Tarnowie: – Na przekształceniach stracą przede wszystkim nauczyciele. W szkołach niepublicznych czy tych, które prowadzone są przez osoby prywatne lub stowarzyszenia, nie obowiązuje Karta Nauczyciela, a w związku z tym nie przysługuje im prawo do urlopu zdrowotnego, do “trzynastej” pensji, do funduszu świadczeń socjalnych. Generalnie pracują więcej godzin, za mniejsze, nawet o jedną trzecią, wynagrodzenie. Dziwię się wójtowi, że jako nauczyciel z zawodu uderza właśnie w tę grupę. Wielu na- uczycieli ukończyło dodatkowe fakultety, a teraz może okazać się, że nie będzie dla nich miejsca w szkole prowadzonej przez prywatną osobę. Odejdą, a to oznacza obniżenie poziomu nauczania. Piszę list na wójta do Jarosława Kaczyńskiego, aby wpłynął na niego, by zmienił te niekorzystne decyzje. PiS, do którego należy Grzegorz Kozioł, wielokrotnie mówiło o tym, że jest przeciwko prywatyzacji szkół. Agnieszka Papuga, dyrektorka zespołu szkół w Zbylitowskiej Górze: – Jestem zaskoczona planami wójta. Dowiedziałam się o nich podczas komisji oświaty – 13 stycznia, na którą zostałam zaproszona. W tym momencie pozostaje mi jedynie czekać na to, jak do tej propozycji ustosunkują się radni.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *