Gazeta Krakowska: były nauczyciel, teraz wójt, dąży do prywatyzacji szkół

19 stycznia 2015     admin     brak komentarzy     Zobaczyło: 642

To właśnie w tej miejscowości opór mieszkańców do propozycji Grzegorza Kozioła jest największy. Wójt chce w niej przekształcić w placówki niepubliczne: przedszkole oraz gimnazjum, które od 2007 roku funkcjonuje wspólnie z podstawówką, jako zespół szkół. – Sam wójt nie daje gwarancji, że te zmiany wyjdą na dobre, więc po co je wprowadzać? – pyta Marcin Pyrek, tata 3-letniej Emilki, odbierając ją z przedszkola. Placówka przeprowadziła się niedawno do nowego budynku wiejskiego, którego budowa trwała prawie 30 lat. – Teraz ktoś przyjdzie na gotowe i przejmie to, co przez tyle lat powstawało za nasze pieniądze. To budzi kontrowersje – dodaje. Córka Dagmary Dychtoń chodzi do I klasy podstawówki. Szkoła wprawdzie nadal utrzymać ma status szkoły publicznej prowadzonej przez gminę, ale kobieta jest przekonana, że na przekształceniach samego przedszkola i gimnazjum w Zbylitowskiej Górze się nie skończy. – Dlaczego wójt nie eksperymentuje w Woli Rzędzińskiej, skąd pochodzi, tylko u nas? W innych miejscowościach budowane są baseny, hale sportowe, a o naszej szkole chyba zapomnieli w gminie – denerwuje się Dagmara Dychtoń. – Jest mocno niedoinwestowana. Jeśli jeszcze przerobią ją na niepubliczną, to odejdą z niej najlepsi nauczyciele. I wtedy ja też zabiorę stąd swoje dziecko i będę posyłać do Tarnowa. Czy o to chodzi wójtowi? – pyta. Sprawa budzi ogromne emocje, o czym można było się przekonać podczas dwóch zebrań wiejskich, które odbyły się w odstępie zaledwie kilku dni. Uczestniczyło w nich kilkaset osób. Kolejne, zorganizowane już przez wójta, planowane jest na najbliższy czwartek. Podobne spotkania mają miejsce także w Błoniu, Jodłówce-Wałkach (dziś godz. 17) i Łękawce (środa, godz. 18), gdzie gmina chce przekazać w ręce prywatnych osób lub stowarzyszeń prowadzenie podstawówek. – Jeżeli nie zrobimy tych przekształceń teraz, to za kilka lat okaże się, że nie mamy już innego wyjścia, jak tylko zamknąć te szkoły. Liczba uczniów w nich dramatycznie spada i nie jest to tylko spowodowane niżem – broni się Grzegorz Kozioł. Jako przykład podaje gimnazjum w Zbylitowskiej Górze, gdzie jeszcze kilka lat temu były trzy pierwsze klasy, teraz są dwie, a jak prognozuje wójt – od wrześnie uda się uruchomić tylko jedną. – Zaledwie 45 procent uczniów z okręgu, który obejmuje to gimnazjum, czyli ze Zbylitowskiej Góry, Zgłobic i Błonia decyduje się na dalszą edukację w tej placówce. Reszta wybiera najczęściej szkoły tarnowskie. Te zmiany są po to, aby odwrócić tę tendencję – mówi Grzegorz Kozioł. – Szkoły niepubliczne mają większe możliwości otwierania nowych profili i kierunków, a nauczycielom bardziej zależy na tym, aby tych uczniów było jak najwięcej, bo to oznacza dla nich lepsze zarobki – wyjaśnia. Budynki szkół i przedszkola, które mają zostać przekształcone, nadal będą własnością gminy. Ta deklaruje stałą pomoc w remontach. Ostateczną decyzję w kwestii szkół podejmą radni podczas lutowej sesji. Józef Sadowski, prezes ZNP w Tarnowie: – Na przekształceniach stracą przede wszystkim nauczyciele. W szkołach niepublicznych czy tych, które prowadzone są przez osoby prywatne lub stowarzyszenia, nie obowiązuje Karta Nauczyciela, a w związku z tym nie przysługuje im prawo do urlopu zdrowotnego, do “trzynastej” pensji, do funduszu świadczeń socjalnych. Generalnie pracują więcej godzin, za mniejsze, nawet o jedną trzecią, wynagrodzenie. Dziwię się wójtowi, że jako nauczyciel z zawodu uderza właśnie w tę grupę. Wielu na- uczycieli ukończyło dodatkowe fakultety, a teraz może okazać się, że nie będzie dla nich miejsca w szkole prowadzonej przez prywatną osobę. Odejdą, a to oznacza obniżenie poziomu nauczania. Piszę list na wójta do Jarosława Kaczyńskiego, aby wpłynął na niego, by zmienił te niekorzystne decyzje. PiS, do którego należy Grzegorz Kozioł, wielokrotnie mówiło o tym, że jest przeciwko prywatyzacji szkół. Agnieszka Papuga, dyrektorka zespołu szkół w Zbylitowskiej Górze: – Jestem zaskoczona planami wójta. Dowiedziałam się o nich podczas komisji oświaty – 13 stycznia, na którą zostałam zaproszona. W tym momencie pozostaje mi jedynie czekać na to, jak do tej propozycji ustosunkują się radni.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *